piątek, 30 października 2015

Sometimes yes, sometimes no - być kobietą

Witam :)

Melduje swoją obecność! Nie jest łatwo, dużo obowiązków i masa nauki sprawia, że czasami nie
mam zupełnie siły a przede wszystkim czasu :( Jednak miłe słowa, które słyszę na temat bloga i tego co robię sprawiają, że nie chcę się poddawać. Obiecywałam, że posty będą co tydzień, ale obawiam się, że nie zawsze będzie to możliwe... Matura jest teraz dla mnie najważniejsza i na tym chce się skupić w najbliższym czasie. W czerwcu będzie już lżej, miejmy nadzieję ;) Jest ciężko, ale wierze że warto dać z siebie wszytko, żeby dojść do celu. Zdecydowałam, że pójdę na psychologię, specjalizacja biegły sądowy. Obecnie jest to mój plan po ukończeniu liceum i zdaniu matury. Oczywiście chce również zrobić kurs kosmetyczny i dalej prowadzić bloga. Jest mi niezwykle miło kiedy słyszę słowa uznania i zwykłe : "Rób to dalej, jesteś w tym dobra" - to wiele dla mnie znaczy. Prawdą jest, że nie jestem znaną blogerką i może nigdy nią nie będę, ale czy jest to powód do tego, żebym nie robiła tego co kocham? Każdy zaczyna od zera, żeby coś osiągnąć trzeba na to zapracować. Narazie wystarcza mi fakt, że znajomi z chęcią wchodzą i czytają moje posty. Ku mojemu zaskoczeniu nawet męska część zagląda i czyta posty. Dwie bliźniary, które serdecznie pozdrawiam, wymyśliły, że będą mówić na mnie "Blogi". Idealny pseudonim, podoba mi się <3
Kiedy leżę na łóżku, często zastanawiam się nad wieloma sprawami i milion myśli krąży po mojej głowie. Wiem, że za bardzo wszystko przeżywam i martwię się na zapas. Taka już jestem, nie potrafię tego zmienić. Czasem mam ochotę wyjechać i odpocząć, nie myśleć o niczym... Mam wiele marzeń i masę rzeczy, które chciałabym mieć. Zmieniam zdanie milion razy. Lubię ładnie wyglądać, bo kto tego nie lubi. Każda z nas chce być atrakcyjna i chce, żeby mężczyźni to dostrzegli. Jednak moim zdaniem najważniejsze jest to czy sami akceptujemy siebie. Jeśli nie będziesz mieć wiary w siebie i we własne możliwości to nikt nie sprawi, że poczujesz się lepiej. Sama musisz zrozumieć ile znaczysz i wziąć życie w swoje ręce. Życie jest wielką niewiadomą, nie wiemy ile każdemu z nas zostało czasu, dlatego nie możemy czekać. Wszystko może się stać, nawet to co nie możliwe ;) Życzmy sobie tego! Jest wiele rzeczy, które chciałabym w swoim życiu zmienić i będę się starała to zrobić :D


Jeden z psychologów, podczas wykładu na temat zarządzania stresem przeszedł się po sali. Gdy podniósł szklankę z wodą, wszyscy pomyśleli, że zaraz zada pytanie "czy szklanka jest w połowie pusta czy pełna?". Zamiast tego, z uśmiechem na ustach zapytał " ile waży ta szklanka?". Odpowiedzi były różne, od 200g do 0,5kg. Gdy skończyli, powiedział " nie jest istotne ile waży ta szklanka. Zależy ile czasu będę ją trzymał. Jeśli potrzymam ją minute to nie problem. Gdy potrzymam ja godzinę,będzie mnie bolała ręka. Gdy potrzymam ją cały dzień, moja ręka straci czucie i będzie sparaliżowana. W każdym przypadku szklanka waży tyle samo, jednak im dłużej ją trzymam tym cięższa się staje". Kontynuował "Zmartwienia i stres w naszym życiu są, jak szklanka z wodą. Jeśli o nich myślisz dłużej, zaczynają boleć. Jeśli myślisz o nich cały dzień, czujesz się sparaliżowany i niezdolny do zrobienia czegokolwiek. Pamiętaj, żeby odłożyć szklankę".

Dlaczego przywołałam taki przykład? Jest to po części związane ze mną, ale myślę, że wiele osób ma podobnie. Często przejmuje się niepowodzeniami tak mocno, że nie jestem w stanie skupić się na tym co jest tu i teraz. To wszystko negatywnie wpływa na mnie i sprawia, że rzeczy istotne przestają mieć znaczenie. Wiem, że nie zawsze będzie dobrze, że nie wszytko będzie mi wychodzić tak jakbym chciała i to jest normalne. Muszę nauczyć się żyć  z porażkami i nie pozwolić, żeby "szklanka" zaczęła mi ciążyć. Nie będzie to proste, to część mojej osobowości. Jestem na tyle wrażliwa, że często wybucham płaczem. Nie rzadko jest to niekontrolowane. Wszelkie emocje, często skrajne takie jak: szczęście, smutek, współczucie czy złość sprawiają, że napływają mi łzy do oczu. Wiele osób widzi we mnie silną kobietę, która jest w stanie wiele wytrzymać i nie poddaje się. Może coś w tym jest, ale każdy człowiek ma granice wytrzymałości i lepiej ich nie przekraczać. Gdy myślę nad tworzeniem posta mam Wam tyle do przekazania, a potem o wielu rzeczach zwyczajnie zapominam :( No nic, miejmy nadzieję, że najważniejsze przekazałam, jak zwykle się rozpisałam ;) Mogłabym tak pisać i pisać, ale na dziś wystarczy ;)


Pozostawiam Was, dobrego weekendu. Całuję Was mocno :*

Continue Reading
1 komentarz
Share:

sobota, 17 października 2015

W weselnym klimacie ;)

Witajcie :)

W ubiegłym tygodniu nie zamieściłam posta, bo nie miałam na to czasu... Wspominałam wcześniej, że mam wesele w rodzinie i weekend miałam zajęty. W tygodniu też nie jest lekko, bardzo dużo nauki. Staram się dawać radę, ale nie jest łatwo. Najgorzej jest sprostać własnym oczekiwaniom... Każdy zawód sprawia, że odechciewa mi się wszystkiego. Mam wrażenie, że im bardziej się staram tym gorzej mi idzie. Chciałabym być dobra we wszystkim, choć wiem że tak się nie da. Mam chwile zwątpienia, ale nie zamierzam się poddać- chce mieć już maturę za sobą i wyluzować. Niestety przede mną miesiące wzmożonej pracy i wysiłku, muszę dać z siebie 100% jeśli chce być zadowolona z rezultatu :) Na razie opcją jest psychologią bądź administracja, ale nie zapominam o kosmetycznych sprawach, które bardzo mnie interesują ;) Kolejnym ważnym, w ostatnim czasie tematem jest studniówka. Rozpoczynamy cały szał... Pewnie nie przejmowałabym się tym, aż tak bardzo, gdybym miała osobę, z która na studniówkę mogłabym pójść. Niby jest jeszcze czas, ale nie bardzo mnie to ratuje... Nie mam nawet za bardzo ochoty, na szukanie sukienek czy makijaży... W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze. Nie będę się już nad tym dziś rozwodzić, pewnie jeszcze nie raz do tego tematu powrócę ;)
Teraz wróćmy do głównego tematu dzisiejszego wpisu, mianowicie mojego weselnego outfitu! W ostatnim czasie w mojej najbliższej rodzinie były dwa śluby. Pierwszy odbył się jeszcze w wakacje i obiecywałam, że wstawię zdjęcia, ale niestety nie znalazłam odpowiedniego :(  Tym razem jednak postanowiłam zadbać o to, żeby te zdjęcia były i są :D
Krótka historia dotycząca stylizacji: Jakiś czas przed weselem dowiedziałam się, że spora część mojej rodziny (kobiet) planuje założyć czerwone sukienki, nie byłam  z tego zadowolona i postanowiłam poszukać czegoś innego. Niestety nie miałam czasu, żeby się tym zająć, raz po szkole postanowiłam się wybrać na poszukiwania. Odwiedziłam nowo powstały sklep, przyciągnęła mnie wystawa, na której był śliczny granatowy kostium. Po wejściu moja uwagę przykuł biały gorset i spódnice z tiulu, które wisiały opodal. Pomyślałam, że byłoby to fajne połączenie i mogłabym założyć te ubrania na wesele. Tego dnia nie byłam przygotowana na zakupy, więc stwierdziłam, że wybiorę się po to, w ciągu kilku najbliższych dni. Niestety byłam zajęta masą rożnych spraw i nie wróciłam do sklepu, stwierdziłam, że już na spokojnie po wszystkim kupię, co zaplanowałam. Ku mojemu zaskoczeniu w czasie drogi na wesele okazało się, że moja siostra idzie w identycznym zestawie. Nie wiele brakowało a zamiast kilku czerwonych sukienek na weselu, byłyby dwie dziewczyny ubrane tak samo ;)

sukienka- Koton
marynarka- H&M
torba- New look
szpilki- Deichmann












Bardzo dobrze się bawiłam. Mam za sobą dwa bardzo dobre wesela, a niedługo ma się pojawić również nowy członek rodziny <3 Teraz ja i moje siostry jesteśmy następne w kolejce ;)


Continue Reading
Brak komentarzy
Share:

sobota, 3 października 2015

Opinie kosmetyków, których używam

Witajcie kochani :)
Za mną kolejny pracowity tydzień, nie jest łatwo i nie zapowiada się, że będzie.., No, ale ktoś kiedyś powiedział "Nie ważne, że jest ciężko, ważne żeby było warto" i tego się trzymam. Wszystko, na co ciężko zapracujemy ma dla nas większe znaczenie. Troszkę się przeziębiłam, ale nie mogę pozwolić sobie na siedzenie w domu - leki i łóżeczko przez weekend muszą wystarczyć. W sobotę mam wesele w rodzinie i muszę być zdrowa. Tym razem postaram się przygotować post o tym co zakładam ;), choć nie będzie to łatwe... Z domu wyjeżdżam już około 9 i przez kilka godzin będę jechać do Zamościa, także daleka droga przed nami. Zobaczymy, jak będzie ;)

A teraz chciałabym napisać o kosmetykach z ostatniego zamówienia, które stosuje- kiedyś pisałam już czym się maluje i z czego korzystam. Dziś jednak chciałabym napisać czemu akurat wybór padł na takie, a nie inne kosmetyki. Zacznę od podkładu, którego używam- jest to Revlon colorstay 150 Buff. Głównym powodem, dla którego zdecydowałaś się po niego sięgnąć jest jego jasny kolor. Z moja karnacją ciężko jest mi znaleźć idealny podkład. W wielu firmach najjaśniejszy kolor jest dla mnie najzwyczajniej za ciemny.. Przez długi czas szukałam tego właściwego i korzystałam z wielu różnych firm. Jednak, jak na razie ten jest najlepszy ze wszystkich. Jest trwały i ma dobra konsystencje- łatwy w aplikacji( początkowo przeszkadzało mi, że nie ma on pompki, ale teraz już się przyzwyczaiłam) Jest lekki i nie tworzy efektu maski, produkt na wielki plus, mi przypadł do gustu ;) Kolejną rzeczą, którą zamówiłam jest Freedom- pro eyeliner (wodoodporny tusz do kresek). Nigdy nie lubiłam robić kresek, bo po pierwsze nie umiałam a po drugie zajmowało mi to dużo czasu. Teraz jednak stwierdziłam, że spróbuję i zamówiłam sobie eyeliner. Przede wszystkim końcówka (typu pisak) pozwala stworzyć idealną linię o różnej długości i grubości. Jestem jak najbardziej zadowolona i zaczęłam chodzić w kreskach ;) Zamówiłam również szminkę Pro Lipstik Pro Pink 103 Pink Lust jest dobrze na pigmentowana i zapewnia nawilżenie. Dodatkowo ładnie prezentuje się na ustach ;) Godne polecenia są również pędzle z Makeup Revolution, tym razem zamówiłam F105 pędzel do konturowania. Jest  on wykonany z syntetycznego włosia i idealny w konturowaniu. Przy następnym zamówieniu zamierzam zamówić pędzel do pudru, również z tej firmy ;) Powyżej przedstawione kosmetyki zamawiam ze strony www.mintishop.pl, maja bardzo zróżnicowana gamę produktów dobrej jakości i w przystępnych cenach ;) ( do zamówienia zawsze dostają krówkę opieczętowana logiem firmy a tym razem dostałam również próbkę kremu)Ostatnio również zrobiłam małe zamówienie w Avonie i kupiłam pomadkę Colortrend - Violet Friday (od dawna szukałam takiego fioletowego kolorku) i wodę toaletową Pur Blanca :) To by było na tyle z kosmetycznych wynurzeń :)



A to już tak na koniec :)



Continue Reading
Brak komentarzy
Share:

niedziela, 27 września 2015

Dodatki do pokoju

Witajcie!

Mamy już kalendarzową jesień, chłodniejsze dni a już na pewno wieczory. Okres zachorowań... mnie też dopadło :( Na szczęście to tylko lekkie przeziębienie, ratuje się jak mogę. Nie mogę pozwolić sobie na zaległości w szkole, ten rok będzie ciężki. Trochę mnie to wszystko przytłacza i już przestałam wierzyć w swoje możliwości... Uleciał ze mnie zapał i optymizm, nie wierzyłam w jesienna depresje, ale chyba już mnie powoli dopada. Nie chce narzekać, bo nie mam na to najmniejszej ochoty, chyba muszę się wziąć w garść i przeczekać gorszy czas. Będzie co ma być, mówi się trudno i idzie dalej. Podobno nie jest ważne jest jak upadasz, ale jak wstajesz i podnosisz się po porażce- tego się trzymajmy ;)

"Po prostu przestań czekać, na piątek, na wakacje, na kogoś, kto się w Tobie zakocha, na życie. Szczęście osiągniesz wtedy, kiedy przestaniesz czekać, z zaczniesz korzystać z chwili obecnej."

Dzisiaj już ostatni raz powracam do wakacji <3 Mianowicie zdjęcia dodatków do domu, które przywiozłam z Anglii. Nie jest tego dużo, ale musiał liczyć się z bagażem i z problemami przy odprawie... Mam jeszcze trochę pomysłów co do dodatków i wystroju wnętrza, więc w miarę możliwości będę je kupować ;)
A teraz żegnam się z Wami i biorę się do nauki... :(


Continue Reading
Brak komentarzy
Share:

sobota, 19 września 2015

Come back to London

Witajcie :)

Korzystając z tego, że dziś wcześniej wstałam zabieram się do pracy. Przede mną ciężki tydzień, więc muszę się zorganizować. Łatwo nie będzie... Dziś ostatni raz chciałabym powróć do mojego wyjazdu do Anglii, a konkretniej pobytu w Londynie :)

Do Londynu pojechaliśmy w ostatnia niedzielę pobytu w Anglii. Ciężko było znaleźć wolny weekend, ale udało się. Pojechaliśmy tam pociągiem - z Reading (miejscowości, w której mieszkałam) do Londynu, jest naprawdę niedaleko. Kupiliśmy sobie bilet całodzienny, żeby było wygodniej. Z pociągu poszliśmy na metro. Kiedy wyszliśmy z podziemi, naszym oczom ukazał się Big Ben, następnie London Eye. Stwierdziliśmy, że najlepszym sposobem zwiedzenia Londynu będzie wykupienie biletu na Bus Tours, który obwiezie nas po mieście. jednak, niedługo cieszyliśmy się z ładnej pogody. Zaczął padać deszcz... dawno nie widziałam takiej ulewy. Byłam cała mokra, ciekło ze mnie dosłownie mówiąc... Autobus zatrzymał się przy Buckingham Palace, więc poszliśmy zobaczyć go z bliska. Staraliśmy się zrobić zdjęcia, ale deszcz zaczął padać jeszcze mocniej i stwierdziliśmy, że pojedziemy już do Madame Tussauds. W między czasie doszło do małego wypadku- prawie wpadłam pod samochód. Dobrze, że Łukasz mnie złapał, bo wolę nie myśleć co mogłoby się stać. W wyniku tej sytuacji, zepsuł mi się but i Londyn pokonywałam boso. Dobrze, że tam nie wzbudziło to takiej sensacji. W między czasie musieliśmy znaleźć galerie handlową, żeby kupić nowe buty. Na szczęście w miarę szybko znalazłam H&M i kupiłam balerinki. Nigdy nie byłam w takim H&M - cztery piętra a buty na trzecim, haha ;) Taka, mała przygoda, która urozmaiciła wyjazd. Później szybki posiłek i poszliśmy do Muzeum figur woskowych, jak wcześniej wspomniałam. Już na pierwszy rzut oka wszystko wygląda pięknie, po królewsku. Niesamowite uczucia, nie do opisania. Polecam każdemu odwiedzić to miejsce. Czas szybko płynie, ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Bardzo mi się podobało <3 Trochę czasu minęło za nim udało nam się wszystko zobaczyć, więc po wyjściu nie mieliśmy już za wiele czasu na zwiedzanie. Kupiliśmy pamiątki, poszłyśmy się przejść i do baru, trochę odpocząć.  Byliśmy bardzo zmęczeni, telefony nam się rozładowały, więc stwierdziliśmy, że wracamy do domu. Jakoś przed północą dotarłyśmy do domu. To był niesamowity wyjazd, dzięki któremu zrozumiałam, że warto jest podróżować i zwiedzać. Takich wspomnień i widoków nikt nam nie zabierze, to na zawsze w nas zostanie. każdemu polecam odwiedzenie Londynu! Oczywiście nie zobaczyłam jeszcze wielu miejsc, ponieważ nie starczyły już nam czasu. Kiedyś chciałabym tam wrócić ;) Czeka nas jeszcze jeden post z dodatków jakie kupiłam do mojego pokoju, ale to już za tydzień. A teraz troszkę zdjęć.

















W tle widać Tower Bridge


Continue Reading
1 komentarz
Share:

niedziela, 13 września 2015

Spotkanie z Maffashion

Witajcie :)
Jak obiecałam, będę starała się, żeby post pojawiał się raz w tygodniu. Dziś wypadło na  niedzielę ;) Ciągle coś się dzieje, mało czasu... Dopiero teraz znalazłam chwilę, jeszcze dziś wpadła siostra i opowiadałam o pobycie w Anglii, wspomnienia wróciły *.* Oczywiście pamiętam o obiecanym poście z wizyty w Londynie, będzie na pewno.

Teraz zupełnie o czymś innym, mianowicie o spotkaniu z Maffashion <3 W połowie sierpnia dowiedziałam się z instagrama Julii, że będzie w Złotych Tarasach 12 września i już wtedy pomyślałam, że fajnie byłby tam pojechać. I tak się stało! Wczoraj wraz z przyjaciółkami pojechałyśmy na zakupy do Warszawy i na spotkanie z Maff. Byłam podekscytowana, wreszcie mogłam zobaczyć ją na żywo. Wcześniej oglądałam snapy i śledziłam intagrama i oczywiście bloga. Jednak sama Julka stwierdziła, że wśród dzisiejszych aplikacji blog schodzi na dalszy plan. Myślę, że właśnie dzięki snapchatowi, bliżej poznałam Maff. Tam wszystko jest naturalne i na bieżąco udostępniane, ma się takie poczucie, że jest się z kimś dzień w dzień i zna się go naprawdę dobrze. Z resztą zapewne to wiecie, jesteśmy w stanie śledzić w ten sposób wszystkie medialne osoby, które oczywiście mają snapa :) Spotkanie miało miejsce w Newlooku w Złotych, po wejściu do sklepu od razu można było zauważyć spora grupę dziewczyn, ale i nie tylko, czekających na Maff. Pojawiła się i stanęła w wyznaczonym do tego miejscu. Moje pierwsze wrażenie? Śliczna, drobna i uśmiechnięta kobieta. Na początku przyznała, że jest zestresowana i nie spodziewała się takiej ilości fanów, była zaskoczona. My stojące w tłumie też się zestresowałyśmy, byłyśmy bardzo podekscytowane i nie mogłyśmy doczekać się bliższego kontaktu z nią. Po 2 godz. czekania udało nam się z nią pogadać, zrobić zdjęcie i zdobyć autograf. Znalazłyśmy się również na snapie Maff a wdzięki Oli umożliwiły jej nawet zdjęcie z Maff haha Mogę powiedzieć jedno, Julka jest otwartą i pełną optymizmu osobą, że nie rozumiem ludzi którzy ją tak krytykują i piszą o niej bzdury. To zwykła dziewczyna taka jak każda z nas i ona to wie, nie uważa się za lepszą. Na to, co teraz ma pracowała bardzo ciężko i ten sukces jej się należy. Powiedziała, że bardzo ciężko jej się pogodzić z przykrymi słowami pod jej adresem, zwłaszcza, że są one w ogóle niezasadne. Chyba tak się już przyjęło, że jeśli ktoś osiągnie sukces, to trzeba mu wsadzić szpilkę i dokopać. Nie ma co się przejmować takimi ludźmi, nie jest to łatwe, ale trzeba nabrać do tego dystans. Nigdy nie będzie tak, że to co robimy będzie podobać się każdemu, tak już jest po prostu i nic tego nie zmieni. Najważniejsze to spełniać swoje marzenia i iść do celu. Jedno z moich własnie wczoraj się spełniło <3









Zdjęcia nie są najlepszej jakości, ale ważne, że w ogóle są. Jeden z najlepszych dni w życiu, chyba nie tylko moim <3 I jeszcze filmik ze snapa Maff.



A to na koniec, żeby nie marnować nawet ułamka sekundy ;)

Żeby docenić wartość jednego roku,
zapytaj studenta, który oblał egzaminy.
Żeby docenić wartość miesiąca, spytaj matkę,
której dziecko przyszło na świat za wcześnie.
Żeby docenić wartość godziny,
zapytaj zakochanych czekających na to,
żeby się zobaczyć.
Żeby docenić wartość minuty, zapytaj kogoś,
kto przegapił autobus lub samolot.
Żeby docenić wartość sekundy, zapytaj kogoś,
kto przeżył wypadek.
Żeby docenić wartość setnej sekundy,
zapytaj sportowca, który na olimpiadzie
zdobył srebrny medal.
Czas na nikogo nie czeka! Łap każdy moment,
który Ci został, bo jest wartościowy.
Dziel go ze szczególnym człowiekiem
i powiedz tej osobie ile dla Ciebie znaczy,
bo zanim się zdecydujesz może być za późno.

Continue Reading
Brak komentarzy
Share:

sobota, 5 września 2015

Letnie wspomnienie

Witam po miesięcznej nieobecności :)

Dzisiaj krótkie wspomnienie z wyjazdu do Anglii i podsumowanie wakacji, które zdecydowanie za szybko minęły... Lipiec był czasem, który spędziłam w domu. Wspólne wyjścia i imprezy ze znajomymi, czyli standard. Natomiast w sierpniu, jak wiecie byłam w Anglii przez cały miesiąc. W tym czasie udało mi się zrobić chociaż jeden post, mam nadzieję, że zdjęcia się Wam spodobały ;) Na początku ciężko było mi się zaaklimatyzować w nowym miejscu, chciałam wracać. Pierwszy raz na tak długo rozstałam się z rodziną i przyjaciółmi. Jednak dzisiejsza technologia jest na tyle rozwinięta, że tej nieobecności nie odczuwa się aż tak głęboko - byłam w stałym kontakcie z bliskimi. Po czasie, który naprawdę szybko mijał, przyzwyczaiłam się. Zaczęłam pracę, poznałam nowych ludzi. Dużo czasu spędzałam na mieście, robiąc zakupy i przechadzając się ulicami. Pierwszą rzeczą jaką można dostrzec jest fakt, że ludzie zupełnie inaczej podchodzą do życia. Nie są przywiązani do dóbr materialnych, więcej czasu spędzają na mieście a przede wszystkim zakładają to co chcą i nikt ich nie komentuje. Jest tam zupełny luz. Zaczęłam trochę inaczej spostrzegać modę. Czasem różne niekonwencjonalne połączenia tworzą naprawdę fajny look :) Nie trzeba być przywiązanym do jednego koloru czy stylu. Trzeba się bawić kolorami, wzorami i dodatkami. Nie wszystkim może się to podobać, ale kogo to obchodzi? Ubierajcie się tak jak chcecie, szukajcie inspiracji i twórzcie niesamowite kombinacje ;) Jedni powiedzą:" krata i kropki? To nie pasuje... "Czemu nie? Jeśli ktoś dobrze to ze sobą połączy, może to fajnie wyglądać. Oczywiście jest to moje zdanie, każdy może mieć inne. Nie uważam się za wielkiego znawce, ale moda jest dla każdego. Każdy ma inne spojrzenie na nią, jedni lubią to a inni zupełnie coś innego. Zawsze tak było, jest i będzie, dlatego nie ma sensu od razu krytycznie podchodzi do ludzi, którzy mają odmienne spojrzenie i sposób ubierania się. Już kiedyś wspominałam o tym, że nie można być więźniem marek. Modą trzeba się bawić i na tym zakończę mój wywód na ten temat :) Co jeszcze jest charakterystyczne dla ludzi tam żyjących? Na pewno serdeczność i otwartość. Przed wyjazdem miałam wielką barierę językową, bałam się kontaktu z językiem i rodowitymi anglikami. Teraz jest już lepiej, oczywiście muszę się jeszcze wiele nauczyć, ale wyjazd na pewno pomógł mi, chociażby w minimalny sposób pokonać moje słabości. Nie podobało mi się to, że każdy dzień tygodnia tak na prawdę wyglądał tak samo. Nie było miejsca na taki odpoczynek od całego hałasu i wyłączenia się. Codziennie mnóstwo ludzi w każdym miejscu, wszystko po otwierane, nie zależnie od dnia tygodnia. Nie wiedziałam czy jest poniedziałek czy już piątek... Brakowało mi spokoju jaki mam w moim mieście. U nas trochę inaczej podchodzi się do pewnych wartości czy spraw. Jak to się mówi, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :D Z całego wyjazdu najmilej wspominam Londyn. Może w najbliższym czasie uda mi się zrobić odrębny post na ten temat, dlatego dzisiaj nie będę się w tym temacie rozpisywać :) Ogólnie wyjazd uważam za bardzo udany i cieszę się, że miałam taką możliwość. Kupiłam sobie kilka dodatków do mojego pokoju i ubrań - pokażę je w następnym poście :) Czekam jeszcze na pieniądze, które zarobiłam. Na pewno przeznaczę je na jakiś konkretny cel - mam pewien plan, ale jeszcze zobaczymy co z tego wyjdzie :) Na koniec jeszcze wspomnę, że bardzo miłym zaskoczeniem było dla mnie przywitanie przygotowane przez najbliższych - kartki powitalne, kwiaty. To był bardzo miły gest, widać, że bardzo tęsknili <3 To chyba na wszystko z mojego wyjazdu, chociaż mogłabym o tym mówić w nieskończoność. Oprócz tego, że musiałam wyrzucić kilka rzeczy na lotnisku z walizki to lot był przyjemny. Na szczęście nie było to nic wielkiego, jakoś to przeżyję ;)
Wakacje uważam za zakończone :( Teraz trzeba zająć się nauką, matura tuż, tuż... Czas znaleźć coś dla siebie, to ciężki wybór, ale niestety nieunikniony - muszę zabrać się za szukanie. Chciałabym też co jakiś czas dodawać na bloga recenzje kosmetyków, niczego nie obiecuje, ale postaram się. W tym roku czeka mnie wiele pracy, ale dobra organizacja pozwoli na znalezienie czasu ;) Mam nadzieję, że zacznie się tu coś dziać :)

A tym czasem ostatnie zdjęcia wakacyjne. Miłego oglądania :)
Zdjęcia wykonała: Wiktoria Grala
Obróbka: Nikolina Puchyr






 











Continue Reading
3 komentarze
Share: